Jellal jest chłopakiem o brązowych oczach, niebieskich włosach i nieco pogmatwanej osobowości. Jego dziewczyna? Brak, chcąc być jak inni i zostać przez nich akceptowany zaczął podrywać wszystkie dziewczyny ze szkoły. Idąc do domu, jak zawsze przez mostek, zauważył siedzącą Erzę. Siedziała skulona na zniszczonej ławeczce.
- Erzo?
Nic nie odpowiedziała. Delikatnie odwróciła się w jego stronę po czym przymknęła oczy mdlejąc. Jellal w ostatniej chwili zdążył ją złapać przed wpadnięciem do rzeki. Pomyślał, że przecież nie może zostawić jej tutaj, więc zabrał ją do siebie. Po powrocie położył ją na łóżko i przykrył. Nie całkiem obudzona po chwili powiedziała:
- O, już wróciłeś z pracy kotk... - zdając sobie sprawę z tego co mówi, schowała twarz w kołdrze. Cichutkie "gomen" uspokoiło go od śmiechu.
Odkrył twarz Erzy i dodał:
- Czyżbyć chciała powiedzieć "kotku"?
- Gomen
- Nic się nie stało, nawet się z tego cieszę. - Puścił do niej oczko.
- Jasne. Podrywaczu. - Odwróciła głowę.
- Może i tak, ale jest dziewczyna, którą kocham. Właśnie siedzi tuż obok udając obrażoną.
Erza zarumieniła się po czym spojrzała w jego oczy. Zawsze potrafiła w nich rozpoznać prawdę lub kłamstwo. W tych słowach jednak bez problemu odnalazła prawdę.
- W ten sposób próbujesz wyznać mi miłość?
Jellal przybliżył się zatapiając w jej ustach. Po skończonym pocałunku powiedział:
- To za karę.
- Kara? Bardziej uznałabym to za nagrodę.
-M-może.
Powtórzyli pocałunek, tym razem dłużej i z większą namiętnością.
- Erzo, będziesz moją dziewczyną.
- Jeszcze się pytasz? Oczywiście. - Powiedziała z uśmiechem.
- Cieszę się - powiedział jeszcze raz ją całując.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz