Ultear ze swoją gildią właśnie przybyła do Fairy Tail. Jak wiadomo Jellal poszedł do Erzy, Meredy do Juvii, a Ul do Graya... Trochę to dziwne.
- Wiesz, Gray. Arigato. Za to, że rok temu otworzyłeś mi oczy.. Dzięki tobie teraz jestem tutaj..
- Chodź za mną.. - powiedział.
Zgodnie z jego słowami ruszyła tam gdzie on. Zatrzymał się przed wejściem, po czym pociągnął ją za rękę za budynek gildii.
- No więc bardzo ci dziękuję i.. - nie dokończyła, ponieważ trzymając ją za szyję pocałował ją, a później oparł swoje czoło o jej i dodał:
- Twoja matka była nauczycielką, a w dodatku była piękna. Teraz rozumiem po kim masz tę urodę.
- Nie praw mi tu komplementów, panie Fullbuster.
- A co jeśli będę, panno Milkovich?
- No to wted... - Nie pozwolił jej powiedzieć nic więcej.
Zatopił się w jej słodkich ustach, wciągając miętowy zapach.
- Panie Fullbuster, nie za dużo jak na pierwszy raz?
- Panno Milkovich, myślę, że to nawet za mało.
- No w tym się zgodzę, chcę jeszcze. - powiedziała zadziornie.
- A ja spełnię twoje wymagania.
Ujął jej włosy w dłonie po czym wplótł w nie palce i pocałował.
- Wybacz, już musimy wracać. A tu dla ciebie karteczka.
Gray otworzył zdobycz i zaczął czytać:
" Dzisiejszy pocałunek był bardzo słodki, liczę na to, że kiedy spotkamy się ponownie to go powtórzymy. Tym czasem ja muszę lecieć, pewnie czekają na mnie. A ciebie pewnie zastanawia kiedy zdążyłam napisać ten list, otóż użyłam arki czasu. Do zobaczenia. Ultear. "
Uśmiechnął się lekko, schował kartkę i ruszył do gildii.
piątek, 21 lutego 2014
poniedziałek, 17 lutego 2014
Ojejej ;c
Ja tych rozdziałów nie chcę pisać dla siebie tylko dla was, więc jeśli nikt nie czyta moich wypocin to nie będę ich pisała, więc jeśli jesteście, to nawet anonimowo dodajcie jakikolwiek komentarz, na znak, że jesteście...
sobota, 15 lutego 2014
Jerza - "Tańcząca w deszczu" część 3 ostatnia
- No to może przestaniesz słodzić i pójdziesz spać? - zapytała.
- Ty też słodzisz, ale jeśli taka jest Twoja prośba to pójdę spać. Tylko oczekuję czegoś w zamian. - powiedział wskazując na swoje usta.
- N-no dobra. - pocałowała go delikatnie po czym przywołała chmurę.
- Ty potrafisz używać jakiś czarów? - zapytał.
- Nie, ale no.. w sumie tak, tylko to magia, a nie czary.
- Niesamowite, moja przyszła żona jest magiem i równocześnie aniołem.
- Tylko aniołem, magowie są źli, dlatego też są odsyłani do otchłani ciemności. - tłumaczyła.
- Ach, a ty jak zwykle rozgadana, znam Cię zaledwie od wczoraj, ale czuję jakbym znał Cię od dzieciństwa.
- Też się tak czasem czuję. Być może, gdy żyłam, to Cię znałam. - mówiła.
Po krótkiej rozmowie zasnęła bez żadnych sporów.
Tydzień później mieli mieć ślub. Wszystko przebiegło zgodnie z planem. Jedynie co zostało to pocałunek przy publiczności w anielskim kościele. Było to frustrujące, ponieważ 10 dni temu się poznali, więc pocałunki były jeszcze nie opanowane. Jakoś się udało. Nieraz wracali na ziemię, by zwiedzać, ale ogólnie mieszkali w Niebie, pod rządami królowej Knightowalker, która tak się później okazało była matką Erzy, anioła, który rozkochał w Sobie człowieka. Podczas szukania Następcy Niebios znalazła również swojego przyszłęgo męża. Teraz są szczęśliwi we dwoje żyjąc daleko, daleko w Niebiosach.
- Ty też słodzisz, ale jeśli taka jest Twoja prośba to pójdę spać. Tylko oczekuję czegoś w zamian. - powiedział wskazując na swoje usta.
- N-no dobra. - pocałowała go delikatnie po czym przywołała chmurę.
- Ty potrafisz używać jakiś czarów? - zapytał.
- Nie, ale no.. w sumie tak, tylko to magia, a nie czary.
- Niesamowite, moja przyszła żona jest magiem i równocześnie aniołem.
- Tylko aniołem, magowie są źli, dlatego też są odsyłani do otchłani ciemności. - tłumaczyła.
- Ach, a ty jak zwykle rozgadana, znam Cię zaledwie od wczoraj, ale czuję jakbym znał Cię od dzieciństwa.
- Też się tak czasem czuję. Być może, gdy żyłam, to Cię znałam. - mówiła.
Po krótkiej rozmowie zasnęła bez żadnych sporów.
Tydzień później mieli mieć ślub. Wszystko przebiegło zgodnie z planem. Jedynie co zostało to pocałunek przy publiczności w anielskim kościele. Było to frustrujące, ponieważ 10 dni temu się poznali, więc pocałunki były jeszcze nie opanowane. Jakoś się udało. Nieraz wracali na ziemię, by zwiedzać, ale ogólnie mieszkali w Niebie, pod rządami królowej Knightowalker, która tak się później okazało była matką Erzy, anioła, który rozkochał w Sobie człowieka. Podczas szukania Następcy Niebios znalazła również swojego przyszłęgo męża. Teraz są szczęśliwi we dwoje żyjąc daleko, daleko w Niebiosach.
piątek, 14 lutego 2014
Jerza - "Tańcząca w deszczu" część 2
- Królowo, czy to żart? Doceniam Twoje poczucie humoru, ale to nie jest odpowiedni moment. - dodała Erza.
- Nie, to nie żart. Z Nieba widać wszystko, Wasze serduszka bijące szybko, gdy jesteście razem. A Nawet wasze myśli. Znam je. - zachichotała.
Odwrócili głowy w przeciwną do siebie stronę.
- Skoro już tu jesteś, Jellal, to przebierz się. To jest Niebo, musisz mieć specjalne szaty.
Erza zaprowadziła Go do pokoiku z szatami zostając pod drzwiami. Gdy wyszedł oczom nie mogła uwierzyć, zobaczyła ubranego w złoto-białe szaty swojego "przyszłego męża".
- A teraz czas na przydzielenie Ci pokoju. Będziesz mieszkać tam razem z Erzą. - wskazała na domek zrobiony z chmur. - Idźcie już.
Ruszyli do domku, Jellal usiadł na łóżku z chmur, a Erza przy stole również z chmur. Nadeszła noc, Jellal popatrzył przez okno uśmiechając się. Widział śnieżno-białe lampiony, domy z chmur i inne białe cuda, nie z ziemi. Gdy położyli się do łóżka, od razu usnął. Śniło mu się, że Jego towarzyszka zostaję porwana... W połowie snu obudził się i gwałtownie usiadł.
Dotknął Erzę na znak, że na pewno tu jest o czym cicho wyszeptał:
- Kocham Ci.... - zdał sobie sprawę i zamknął usta.
- Ja ciebie też. - odpowiedziała na co on zarumienił się zakrywając ręką twarz.
- W-wybacz. Ja tylko...
- Nie tłumacz się, wyrażanie swoich myśli bez przemyślenia tego nie jest złe, nie chciałeś tego powiedzieć, ale tak kierowało Tobą serce. Wysłuchaj Go. A teraz śpij spokojnie, wycisz swój umysł. Nie zostałam porwana.
- Skąd o ty wiesz?
- Wytłumaczę Ci rano, a teraz przytul się i śpij.
Wtulił się w jej szyję uśmiechając się i lekko wciągając jej truskawkowy zapach.
- Ja tak nie zasnę, to za bardzo zawstydzające.
Zaśmiała się po czym dodała:
- Nigdy w życiu nie przytulałeś dziewczyny?
- Niestety nie, więc nie wiem co jest w tym miłego.
- Kiedyś zrozumiesz. - uśmiechnęła się przytulając do Niego.
- Miło jest, jeśli to dziewczyna Cię przytula, ale żeby tak ja?
- Nie marudź, bo zrobię coś innego.
- W takim razie mam marudzić?
- No to za chwilę coś Ci zrobię.
Jellal chcąc dowiedzieć się o co chodzi zaczął cicho pomrukiwać.
- No to się doigrałeś. - przyciągnęła go do siebie za policzki i pocałowała.
On oszołomiony, gdy skończyła dodał:
- Czy wszystkie anioły dają takie słodkie pocałunki?
- Być może, chcesz to całuj inne, a się przekonasz.
- Kiedy ja wiem, że tylko Twoje. - powiedział oddawając pocałunek.
- Ty też słodko całujesz, niczym moje ulubione ciastko truskawkowe.
- To wyjaśnia, dlaczego pachniesz truskawką. - zaśmiał się.
- Nie, to nie żart. Z Nieba widać wszystko, Wasze serduszka bijące szybko, gdy jesteście razem. A Nawet wasze myśli. Znam je. - zachichotała.
Odwrócili głowy w przeciwną do siebie stronę.
- Skoro już tu jesteś, Jellal, to przebierz się. To jest Niebo, musisz mieć specjalne szaty.
Erza zaprowadziła Go do pokoiku z szatami zostając pod drzwiami. Gdy wyszedł oczom nie mogła uwierzyć, zobaczyła ubranego w złoto-białe szaty swojego "przyszłego męża".
- A teraz czas na przydzielenie Ci pokoju. Będziesz mieszkać tam razem z Erzą. - wskazała na domek zrobiony z chmur. - Idźcie już.
Ruszyli do domku, Jellal usiadł na łóżku z chmur, a Erza przy stole również z chmur. Nadeszła noc, Jellal popatrzył przez okno uśmiechając się. Widział śnieżno-białe lampiony, domy z chmur i inne białe cuda, nie z ziemi. Gdy położyli się do łóżka, od razu usnął. Śniło mu się, że Jego towarzyszka zostaję porwana... W połowie snu obudził się i gwałtownie usiadł.
Dotknął Erzę na znak, że na pewno tu jest o czym cicho wyszeptał:
- Kocham Ci.... - zdał sobie sprawę i zamknął usta.
- Ja ciebie też. - odpowiedziała na co on zarumienił się zakrywając ręką twarz.
- W-wybacz. Ja tylko...
- Nie tłumacz się, wyrażanie swoich myśli bez przemyślenia tego nie jest złe, nie chciałeś tego powiedzieć, ale tak kierowało Tobą serce. Wysłuchaj Go. A teraz śpij spokojnie, wycisz swój umysł. Nie zostałam porwana.
- Skąd o ty wiesz?
- Wytłumaczę Ci rano, a teraz przytul się i śpij.
Wtulił się w jej szyję uśmiechając się i lekko wciągając jej truskawkowy zapach.
- Ja tak nie zasnę, to za bardzo zawstydzające.
Zaśmiała się po czym dodała:
- Nigdy w życiu nie przytulałeś dziewczyny?
- Niestety nie, więc nie wiem co jest w tym miłego.
- Kiedyś zrozumiesz. - uśmiechnęła się przytulając do Niego.
- Miło jest, jeśli to dziewczyna Cię przytula, ale żeby tak ja?
- Nie marudź, bo zrobię coś innego.
- W takim razie mam marudzić?
- No to za chwilę coś Ci zrobię.
Jellal chcąc dowiedzieć się o co chodzi zaczął cicho pomrukiwać.
- No to się doigrałeś. - przyciągnęła go do siebie za policzki i pocałowała.
On oszołomiony, gdy skończyła dodał:
- Czy wszystkie anioły dają takie słodkie pocałunki?
- Być może, chcesz to całuj inne, a się przekonasz.
- Kiedy ja wiem, że tylko Twoje. - powiedział oddawając pocałunek.
- Ty też słodko całujesz, niczym moje ulubione ciastko truskawkowe.
- To wyjaśnia, dlaczego pachniesz truskawką. - zaśmiał się.
Jerza - "Tańcząca w deszczu" część 1
Młody chłopak szedł sobie ciemną nocą, również przyciemniałą ulicą. Zaczął padać deszcz, nie miał parasola, więc moknął na deszczu niczym kura. Przed sobą na środku ulicy zobaczyć dziwną postać. Dziwne w niej było to, że pomimo tego, że jest już jesień, dość mroźna, to ona była w sukience. Biała wiązana na szyi suknia, jak do ślubu, bez welonu i kwiatów. Zwyczajna, biała suknia. A na maleńkich stópkach szklane pantofelki na niewielkim obcasiku. Kolejną dziwną rzeczą było to, że postać tańczyła. Zupełnie nie przejmując się deszczem. Po chwili zza jej szkarłatnych włosów ujrzał maleńkie białe skrzydełka. Oczom nie wierzył, że nagle jej stópki uniosły się w górę i delikatnie unosiła się w górę.
- Ej, ty! - zawołał podbiegając.
Złapał jej delikatną dłoń, na co ona uśmiechnęła się niemrawo i sfrunęła na ziemię.
- Możesz mnie zobaczyć? - zapytała zdziwiona szczodrym głosem.
- No jasne, że tak. Co ty myślisz? Co ty robisz? Deszcz pada, a ty sobie tańczysz na środku ulicy? Może i Cię nie znam, ale miałbym wyrzuty sumienia, gdybym nie zareagował. - tłumaczył złoszcząc się.
- Przepraszam, nic nie mów, zapomnij o wszystkim co tu widziałeś. Nie było mnie tu, nie znasz mnie i nie widziałeś. Pa. - powiedziała unosząc się ponownie.
- Myślisz, że łatwo jest zapomnieć o kobiecie, która tańczyła na środku ulicy bez płaszcza i w dodatku unoszącej się w niebo? Mylisz się, nie zapomnę o Tobie, kimkolwiek jesteś. - powiedział patrząc jak odlatuję.
Smutno spojrzała na Niego po czym dodała:
- Wrócę, spodziewaj się mnie niebawem.
Nie rozumiał o co jej chodzi, był pewien, że to sen. Myśląc o tym wydarzeniu wrócił do domu, przebrał się i położył do łóżka. W nocy nie mógł spać, w Jego głowie dominowała szkarłatnowłosa kobieta. Następnego poranka był tak zmęczony, że cały dzień spędził w łóżku. Obudził się w środku nocy, spojrzał na poduszkę i ujrzał tę samą kobietę co na ulicy. Klęknął na łóżku przyglądając się jej twarzy, ujrzał na niej smutek, niepewność i cierpienie. Przykrył ją delikatnie się uśmiechając. Obudziła się z rana, przetarła oczy i rozejrzała się po pomieszczeniu. Zobaczyła Jellala siedzącego obok patrzącego ponuro w podłogę.
- Ano.. - zaczęła, trzymając go za ramię.
- Kim jesteś? Wytłumacz mi to, co miało znaczyć unoszenie się w niebo, słowa o zapomnieniu, i teraz, gdy jakimś cudem znalazłaś się u mnie w łóżku. Proszę Cię, nie znikaj bez wyjaśnień. - mówił przekonująco.
- Wybacz, nie mogę Ci powiedzieć. - zakończyła spuszczając głowę.
- Czy Ty jesteś aniołem? - zapytał.
Popatrzyła się na Niego zadziwiająco dodając:
- S-skąd Ci to przyszło do głowy?
- Jesteś ubrana na biało i masz skrzydełka, zupełnie jak anioł.
- Więc to Ty.
- Ja? O co Ci chodzi?
- To Ty jesteś następcą Niebios. Jak Ci na imię, Panie? - zapytała.
- Jaki panie? Odwala Ci? Kim jesteś? - zapytał już nieco zdenerwowany.
- Ty jesteś Panem. Nie, nie "odwala" mi. Jestem Twoją podwładną.
- Dobra, teraz już całkiem nie rozumiem. Wytłumacz od początku.
- Nazywam się Erza Scarlet, mam 15 lat, mieszkałam w Niebie, ale to było za czasów panowania Flare. Teraz władczynią tronu jest Knightowalker. Postawiła mi ona warunek, że jeśli chcę wrócić do Nieba, muszę odnaleźć następcę Niebios. I oto odnalazłam ciebie, Panie.
- Czyli? - dopytywał się.
- Chodź ze mną, Panie.
- Nie mów do mnie panie, bo to jest żenujące, i nie chcę byś była moją podwładną, jeśli już jestem tym "panem" to tylko i wyłącznie dla innych, Ty mów do mnie Jellal, Erzo.
- Jak sobie życzysz, Pan... Jellal.
- A teraz..... gdzie mam z Tobą iść?
- Do Niebios. Jednakże by tam iść trzeba skrzydeł. Moje nie są dość mocne, ale Twoje tak.
- To ja mam skrzydła? - zdziwił się.
- Tak, są większe od zwykłych aniołów, ale by je zdobyć, potrzebujesz moich. Oddam Ci je.
- Ale czy jeśli Ty nie będziesz miała skrzydeł to czy polecisz do Niebios? - pytał.
- Nie, zostanę tutaj.
- Nie pozwolę na to, czy jest sposób byśmy mogli polecieć razem?
- Jest jeden, ale wymaga on tańca. Tamtej nocy próbowałam wrócić do Nieba za pomocą tańca, niestety, gdy już poszedłeś, spadłam z chmur.
- W takim razie muszę z tobą zatańczyć?
- Tak, Jellal.
Zatańczyli taniec, unosząc się do góry. Wspięli się po gumowatych chmurach i ujrzeli ogromną, złotą bramę. Erza wypowiedziała słowa, a brama się otworzyła. Weszli do środka widując złoty tron królowej. Szkarłatnowłosa ukłoniła się mówiąc:
- Oto następca królowo.
Jellal nie wiedział co ma robić.
- Dobrze, postanowiłam, że jako jesteś najwierniejszą podwładną, zostanie on Twoim mężem. - zaśmiała się.
- Ej, ty! - zawołał podbiegając.
Złapał jej delikatną dłoń, na co ona uśmiechnęła się niemrawo i sfrunęła na ziemię.
- Możesz mnie zobaczyć? - zapytała zdziwiona szczodrym głosem.
- No jasne, że tak. Co ty myślisz? Co ty robisz? Deszcz pada, a ty sobie tańczysz na środku ulicy? Może i Cię nie znam, ale miałbym wyrzuty sumienia, gdybym nie zareagował. - tłumaczył złoszcząc się.
- Przepraszam, nic nie mów, zapomnij o wszystkim co tu widziałeś. Nie było mnie tu, nie znasz mnie i nie widziałeś. Pa. - powiedziała unosząc się ponownie.
- Myślisz, że łatwo jest zapomnieć o kobiecie, która tańczyła na środku ulicy bez płaszcza i w dodatku unoszącej się w niebo? Mylisz się, nie zapomnę o Tobie, kimkolwiek jesteś. - powiedział patrząc jak odlatuję.
Smutno spojrzała na Niego po czym dodała:
- Wrócę, spodziewaj się mnie niebawem.
Nie rozumiał o co jej chodzi, był pewien, że to sen. Myśląc o tym wydarzeniu wrócił do domu, przebrał się i położył do łóżka. W nocy nie mógł spać, w Jego głowie dominowała szkarłatnowłosa kobieta. Następnego poranka był tak zmęczony, że cały dzień spędził w łóżku. Obudził się w środku nocy, spojrzał na poduszkę i ujrzał tę samą kobietę co na ulicy. Klęknął na łóżku przyglądając się jej twarzy, ujrzał na niej smutek, niepewność i cierpienie. Przykrył ją delikatnie się uśmiechając. Obudziła się z rana, przetarła oczy i rozejrzała się po pomieszczeniu. Zobaczyła Jellala siedzącego obok patrzącego ponuro w podłogę.
- Ano.. - zaczęła, trzymając go za ramię.
- Kim jesteś? Wytłumacz mi to, co miało znaczyć unoszenie się w niebo, słowa o zapomnieniu, i teraz, gdy jakimś cudem znalazłaś się u mnie w łóżku. Proszę Cię, nie znikaj bez wyjaśnień. - mówił przekonująco.
- Wybacz, nie mogę Ci powiedzieć. - zakończyła spuszczając głowę.
- Czy Ty jesteś aniołem? - zapytał.
Popatrzyła się na Niego zadziwiająco dodając:
- S-skąd Ci to przyszło do głowy?
- Jesteś ubrana na biało i masz skrzydełka, zupełnie jak anioł.
- Więc to Ty.
- Ja? O co Ci chodzi?
- To Ty jesteś następcą Niebios. Jak Ci na imię, Panie? - zapytała.
- Jaki panie? Odwala Ci? Kim jesteś? - zapytał już nieco zdenerwowany.
- Ty jesteś Panem. Nie, nie "odwala" mi. Jestem Twoją podwładną.
- Dobra, teraz już całkiem nie rozumiem. Wytłumacz od początku.
- Nazywam się Erza Scarlet, mam 15 lat, mieszkałam w Niebie, ale to było za czasów panowania Flare. Teraz władczynią tronu jest Knightowalker. Postawiła mi ona warunek, że jeśli chcę wrócić do Nieba, muszę odnaleźć następcę Niebios. I oto odnalazłam ciebie, Panie.
- Czyli? - dopytywał się.
- Chodź ze mną, Panie.
- Nie mów do mnie panie, bo to jest żenujące, i nie chcę byś była moją podwładną, jeśli już jestem tym "panem" to tylko i wyłącznie dla innych, Ty mów do mnie Jellal, Erzo.
- Jak sobie życzysz, Pan... Jellal.
- A teraz..... gdzie mam z Tobą iść?
- Do Niebios. Jednakże by tam iść trzeba skrzydeł. Moje nie są dość mocne, ale Twoje tak.
- To ja mam skrzydła? - zdziwił się.
- Tak, są większe od zwykłych aniołów, ale by je zdobyć, potrzebujesz moich. Oddam Ci je.
- Ale czy jeśli Ty nie będziesz miała skrzydeł to czy polecisz do Niebios? - pytał.
- Nie, zostanę tutaj.
- Nie pozwolę na to, czy jest sposób byśmy mogli polecieć razem?
- Jest jeden, ale wymaga on tańca. Tamtej nocy próbowałam wrócić do Nieba za pomocą tańca, niestety, gdy już poszedłeś, spadłam z chmur.
- W takim razie muszę z tobą zatańczyć?
- Tak, Jellal.
Zatańczyli taniec, unosząc się do góry. Wspięli się po gumowatych chmurach i ujrzeli ogromną, złotą bramę. Erza wypowiedziała słowa, a brama się otworzyła. Weszli do środka widując złoty tron królowej. Szkarłatnowłosa ukłoniła się mówiąc:
- Oto następca królowo.
Jellal nie wiedział co ma robić.
- Dobrze, postanowiłam, że jako jesteś najwierniejszą podwładną, zostanie on Twoim mężem. - zaśmiała się.
czwartek, 13 lutego 2014
GaLe "Książkowe śledztwo"
Levi przesiadywała w bibliotece, ostatnimi czasami widywała tam nawet Gajeela, a on zaś nie przychodził tu nigdy. Dziwiąc się, że tu bywa postanowiła go śledzić. Nigdy nie lubiła wtrącać się w wprawy innych, ale tym razem, w głebi duszy czuła, że musi. Schowała się za niewielką półką i czekała.
-Ej, ty! Mała, co ty robisz? - zapytał podnosząc półkę do góry.
- N-nic. - powiedziała rumieniąc się.
Przyglądał się jej twarzy po czym wybuchnął śmiechem. Levi zdenerwowana miała już wychodzić, gdy metalowiec przyciągnął ją do siebie.
-Co ty? - nie zdążyła dokończyć, ponieważ zatopił się w jej ustach.
Gdy jej złość minęła dodała:
-Jeszcze raz.
Wykonał jej polecenie dodając jedynie "gihi". Następnego dnia Gajeel zapytał Levi o bycie jego dziewczyną. Bez zbędnych słów zgodziła się.
- Kocham cię.
- Ja ciebie też.. gihi!
-Ej, ty! Mała, co ty robisz? - zapytał podnosząc półkę do góry.
- N-nic. - powiedziała rumieniąc się.
Przyglądał się jej twarzy po czym wybuchnął śmiechem. Levi zdenerwowana miała już wychodzić, gdy metalowiec przyciągnął ją do siebie.
-Co ty? - nie zdążyła dokończyć, ponieważ zatopił się w jej ustach.
Gdy jej złość minęła dodała:
-Jeszcze raz.
Wykonał jej polecenie dodając jedynie "gihi". Następnego dnia Gajeel zapytał Levi o bycie jego dziewczyną. Bez zbędnych słów zgodziła się.
- Kocham cię.
- Ja ciebie też.. gihi!
niedziela, 9 lutego 2014
Jerza - "Tak jak to było na mostku."
Jellal jest chłopakiem o brązowych oczach, niebieskich włosach i nieco pogmatwanej osobowości. Jego dziewczyna? Brak, chcąc być jak inni i zostać przez nich akceptowany zaczął podrywać wszystkie dziewczyny ze szkoły. Idąc do domu, jak zawsze przez mostek, zauważył siedzącą Erzę. Siedziała skulona na zniszczonej ławeczce.
- Erzo?
Nic nie odpowiedziała. Delikatnie odwróciła się w jego stronę po czym przymknęła oczy mdlejąc. Jellal w ostatniej chwili zdążył ją złapać przed wpadnięciem do rzeki. Pomyślał, że przecież nie może zostawić jej tutaj, więc zabrał ją do siebie. Po powrocie położył ją na łóżko i przykrył. Nie całkiem obudzona po chwili powiedziała:
- O, już wróciłeś z pracy kotk... - zdając sobie sprawę z tego co mówi, schowała twarz w kołdrze. Cichutkie "gomen" uspokoiło go od śmiechu.
Odkrył twarz Erzy i dodał:
- Czyżbyć chciała powiedzieć "kotku"?
- Gomen
- Nic się nie stało, nawet się z tego cieszę. - Puścił do niej oczko.
- Jasne. Podrywaczu. - Odwróciła głowę.
- Może i tak, ale jest dziewczyna, którą kocham. Właśnie siedzi tuż obok udając obrażoną.
Erza zarumieniła się po czym spojrzała w jego oczy. Zawsze potrafiła w nich rozpoznać prawdę lub kłamstwo. W tych słowach jednak bez problemu odnalazła prawdę.
- W ten sposób próbujesz wyznać mi miłość?
Jellal przybliżył się zatapiając w jej ustach. Po skończonym pocałunku powiedział:
- To za karę.
- Kara? Bardziej uznałabym to za nagrodę.
-M-może.
Powtórzyli pocałunek, tym razem dłużej i z większą namiętnością.
- Erzo, będziesz moją dziewczyną.
- Jeszcze się pytasz? Oczywiście. - Powiedziała z uśmiechem.
- Cieszę się - powiedział jeszcze raz ją całując.
- Erzo?
Nic nie odpowiedziała. Delikatnie odwróciła się w jego stronę po czym przymknęła oczy mdlejąc. Jellal w ostatniej chwili zdążył ją złapać przed wpadnięciem do rzeki. Pomyślał, że przecież nie może zostawić jej tutaj, więc zabrał ją do siebie. Po powrocie położył ją na łóżko i przykrył. Nie całkiem obudzona po chwili powiedziała:
- O, już wróciłeś z pracy kotk... - zdając sobie sprawę z tego co mówi, schowała twarz w kołdrze. Cichutkie "gomen" uspokoiło go od śmiechu.
Odkrył twarz Erzy i dodał:
- Czyżbyć chciała powiedzieć "kotku"?
- Gomen
- Nic się nie stało, nawet się z tego cieszę. - Puścił do niej oczko.
- Jasne. Podrywaczu. - Odwróciła głowę.
- Może i tak, ale jest dziewczyna, którą kocham. Właśnie siedzi tuż obok udając obrażoną.
Erza zarumieniła się po czym spojrzała w jego oczy. Zawsze potrafiła w nich rozpoznać prawdę lub kłamstwo. W tych słowach jednak bez problemu odnalazła prawdę.
- W ten sposób próbujesz wyznać mi miłość?
Jellal przybliżył się zatapiając w jej ustach. Po skończonym pocałunku powiedział:
- To za karę.
- Kara? Bardziej uznałabym to za nagrodę.
-M-może.
Powtórzyli pocałunek, tym razem dłużej i z większą namiętnością.
- Erzo, będziesz moją dziewczyną.
- Jeszcze się pytasz? Oczywiście. - Powiedziała z uśmiechem.
- Cieszę się - powiedział jeszcze raz ją całując.
sobota, 8 lutego 2014
Ohayo :3
Ohayo, na tym blogu będę pisać wymyślone paringi, będę realizować także Wasze zamówionka :P No to do zobaczenia w następnym poście.
Subskrybuj:
Posty (Atom)